
Sylwetki
Leżajszczan
Descendenci-Potomkowie
W poszukiwaniu
korzeni
Magia jednego zdjęcia
Genealogiczny relax
Indeks nazwisk i osób
O mnie
Poszukiwanie
przodków Milli
Leżajsk-moje
miasto
Józef Mytkowicz-artykuł w Kurierze Powiatowym
Dwa Światy ![]()
Anna_na_tropie_Ordyczyńskich
Historie
rodzinne
Tropiciele Rodzinnych Tajemnic
Pasja Anny Ordyczyńskiej
Dziennik Polski-Klucz do nieba
Żydzi
z całego świata zjeżdżają świętować rocznicę śmierci cadyka Elimelecha
Chasydzi na grobie cadyka
Elimelecha
Album Rodzinny
Zarobić na turystach
Dwa Światy
Anna na tropie Ordyczyńskich Super Nowości inf na interia.pl
Co może robić stateczna mikrobiolog po godzinach? Czytać
książki, plotkować z sąsiadkami, oglądać seriale?
- Czy ja wyglądam na nudziarę - śmieje się 54-letnia Anna Ordyczyńska z
Leżajska, która przez ostatnich 8 lat stworzyła ponad 1000 drzew genealogicznych
leżajskich rodzin, a wszystko zaczęło się od Stankiewiczów, rodziny jej ojca z
kilkusetletnią historią, od zawsze związaną z dworem Giedroyciów.
- Po aparacie fotograficznym mnie poznacie - żartuje pani Anna. I ma rację. W
jej mieszkaniu po otwarciu barku zamiast rzędem ustawionych trunków, leżą
aparaty fotograficzne, od rosyjskich staroci, po współczesne cyfrówki. Brakuje
tylko cyfrowej lustrzanki. - Boże, gdybym miała taki sprzęt, tobym dopiero
utrwaliła historię Leżajska - wzdycha pani Ania.
- Ale z synami zbieramy pieniądze, w końcu uzbieramy.
Do 16 mikrobiolog, po godzinach tropicielka historii.
Kobieta codziennie rano melduje się w leżajskim sanepidzie, gdzie pracuje jako
mikrobiolog, a po godz. 16 staje się tropicielką ludzkich losów. - Nie lubię
sprzątać, gotować, oglądać telewizji.
- Kocham Internet i żeby w życiu się działo - opowiada.
I od co najmniej 8 lat oj dzieje się. Niewinnie wyglądający kabel - przyłącz do
sieci, świat Anny Ordyczyńskiej postawił na głowie. W Internecie spotkała
dziesiątki pasjonatów takich jak ona sama. Dziś pierwszą rzeczą, jaką robi po
powrocie z pracy do domu, jest odpalanie compa. Ostatni weekend spędziła w
Warszawie. Była na zlocie zorganizowanym przez Tomka Nitscha, twórcę portalu
genealogicznego. W stolicy zjawiło się ponad 100 tropicieli rodzinnych dziejów z
całej Polski.
Internet dobry na wszystko
- W poniedziałek wróciłam do Leżajska i od tygodnia piszemy do siebie listy,
wysyłamy zdjęcia z warszawskiej imprezy, podpowiadamy, jak znaleźć nowe
materiały do tworzonych drzew genealogicznych, jesteśmy grupą najlepszych
przyjaciół - opowiada pani Anna.
Ona sama w genealogiczne uzależnienie wpadła zaraz po tym, jak kilka lat temu w
wyszukiwarce wpisała nazwisko Ordyczyńska, a w Internecie nie wyświetliła się
ani jedna strona. Poszukiwania zaczęła od rodziny matki, Janiny Feldman i szybko
się okazało, że ta ma korzenie wśród rdzennej ludności z okolic Leżajska i...
XIX-wiecznych kolonistów niemieckich. Prababka pani Ani, mimo że urodzona w
Tarnowcu i przez lata związana z Kuryłówką, do końca życia mówiła tylko po
niemiecku. Za mezalians uważała małżeństwo syna z polską panną z Kuryłówki.
Stankiewicze na dworze Giedroycia
- Jeszcze bardziej pogmatwane są dzieje rodziny ze strony ojca, Antoniego
Stankiewicza - opowiada Ordyczyńska. - Nazwisko Stankiewicz wskazuje na
litewskie korzenie, choć rodzina ojca i dziadka mieszkała na Wołyniu. Dziadek
był gajowym na dworze księcia Władysława Giedroycia.
Antoni Stankiewicz, ojciec pani Anny, świetnie znający Karpaty, w czasie II
wojny przeprowadził ponad 100 osób z okupowanej Polski do Rumunii i na Węgry.
Był przewodnikiem m.in. córki księcia Giedroycia. Po wojnie na krótko wrócił do
Żubraczego k. Cisnej, gdzie się wychował, potem osiadł w Łańcucie, na stałe w
Leżajsku. Dziś pan w starszym wieku, mimo skończonych 80 lat, ciągle zaskakuje
rodzinę fantazją. Kilka lat temu w tajemnicy kupił skrzypce i uparł się, że
nauczy się grać.
- Ojciec pojechał ze mną w sentymentalną podróż w Bieszczady. W Żubraczem
trafiliśmy na grób księcia Władysława Giedroycia, który po naszym odkryciu
wpisany został do wszystkich przewodników - opowiada kobieta.
Po bułki do sklepu z aparatem fotograficznym
Anna Ordyczyńska, wskazując na półki z pękatymi segregatorami, mówi o ponad 1000
drzew genealogicznych, jakie udało się jej odtworzyć.- Nie robię tego na
zamówienie. Wszystkie te historie wiążą się z losami rodziny mojej albo męża -
dodaje.
Kobieta nawet po bułki do sklepu nie wychodzi z domu bez torebki, w której
zawsze ma aparat fotograficzny. W żadną podróż nie wyjeżdża bez kamery, ale
najcenniejszy jest dyktafon. Nagrała setki godzin rozmów z członkami rodziny i
najstarszymi mieszkańcami Leżajska.
- Żaden ze mnie Sherlock Holmes, macha ręką. - Pasjonuje mnie życie, ludzie, coś
prawdziwego, a wszystko tak szybko odchodzi, staje się historią trudną do
odtworzenia.
Jeśli trzeba, bywam Żydówką
A czy pani Anna jest Żydówką? - Bywa - śmieje się kobieta. Od kilku lat
fascynuje się chasydami, co roku przyjeżdżającymi na grób cadyka Elimelecha do
Leżajska. Ta fascynacja ma związek z teściową Ordyczyńskiej, która przez długie
lata była strażniczką klucza do żydowskiego ohelu. Pani Ania robi zdjęcia,
nagrywa rozmowy z chasydami, a wszystkie materiały umieszcza w Internecie,
podobnie jak wyniki genealogicznych poszukiwań. Stateczna mikrobiolog, by
skosztować koszernych potraw oraz podejrzeć śpiewających, modlących się
ortodoksyjnych Żydów, sama przebierała się za Żydówkę i starała się być jak
najbliżej najważniejszych wydarzeń związanych z cadykiem Elimelechem.
- Człowiek musi być odrobinę szalony - śmieje się.
- Teraz marzy mi się wyprawa do Petersburga, ale stać mnie tylko na kawę w
Londynie, gdzie mogłabym polecieć z tanimi liniami. I polecę.
ANETA GIEROŃ
Super Nowości inf na interia.pl
|
Historie rodzinne
|
|||||||||||||
| Anna Ordyczyńska znalazła sobie oryginalną pasję - tworzenie internetowych drzew genealogicznych. Szybko okazało się, że takich szczegółowych danych o pochodzeniu swoim i swojego nazwiska szukają miliony ludzi na całym świecie. | |||||||||||||
|
|||||||||||||
|
bparde
źródło:
http://ww6.tvp.pl/View?Cat=400&id=664460
zobacz
film zrealizowany przez TVP Rzeszów
|
|||||||||||||
Newsweek "Tropiciele Rodzinnych Tajemnic"
Jeśli postanowiłeś podążyć za modą i poświęcić się
poszukiwaniu przodków, strzeż się! Nie ma bowiem rodziny bez mrocznych sekretów.

Anna Ordyczyńska, mikrobiolog po pięćdziesiątce, do godziny
15 ślęczy nad mikroskopem w leżajskim sanepidzie. Kiedy po pracy zrzuca kitel,
przemienia się w detektywa w spódnicy. I zamiast tropić bakterie w żywności,
tropi zagadki historii i poplątane losy ludzkie. Genealogicznego bzika dostała
cztery lata temu, kiedy w jej domu pojawił się komputer z Internetem: wpisała
swoje nazwisko w wyszukiwarkę, by z rozczarowaniem stwierdzić, że o
Ordyczyńskich nie ma ani jednej strony.
Zaczęła więc szukać: najpierw żyjących krewnych, a potem tych, którzy już
odeszli. Kiedy odtworzyła dzieje rodziny i narysowała drzewo genealogiczne -
dziś liczy 1400 nazwisk - nie mogła się zatrzymać. - To wciąga jak narkotyk -
mówi. Nie ma czasu ani ochoty na sprzątanie mieszkania, gotowanie też już jej
nie interesuje. Tropi przodków ludzi, którzy ją o to poproszą. Za darmo, dla
frajdy. Fotografuje tablice nagrobne na cmentarzach i wrzuca je do Internetu. -
Może ktoś po drugiej stronie kuli ziemskiej, szukając swoich korzeni, znajdzie
na moich zdjęciach ślad pozostawiony przez przodka - mówi. W obliczu zagadki
czuje się jak Sherlock Holmes; podniesiony poziom adrenaliny, żołądek ściśnięty
z wrażenia, wreszcie radość, gdy elementy łamigłówki ułożą się w całość.
Artykuł Doroty Kowalskiej, przy współpracy Karoliny
Wasielewskiej ukazał się w tygodniku Newsweek Polska, w numerze 10/05 na
stronie 74
Dla Anny Ordyczyńskiej
każda rocznica śmierci cadyka Elimelecha jest wielkim wydarzeniem. - Biorę wtedy
urlop - mówi. Podgląda chasydów podczas ich obrzędów, udaje Żydówkę, kosztuje
potraw, szuka ciekawych ludzi, fotografuje, opisuje, a później swoje relacje
zamieszcza w internecie
Anna Ordyczyńska z wykształcenia jest
mikrobiologiem, pracuje w sanepidzie. Urodziła się w Leżajsku, ale o
odbywających się co rok uroczystościach przy grobie Elimelecha nie wiedziała
nic, zanim nie wyszła za mąż i nie przeprowadziła się do innej części miasta.
Historią i tradycjami żydowskim zainteresowała ją także nieżyjąca już teściowa,
która przez całe lata opiekowała się kluczem do cmentarza żydowskiego w
Leżajsku. I koleżanka ze szkolnej ławki, która po ślubie wyemigrowała do Francji
i dopiero tam dowiedziała się o niezwykłym święcie obchodzonym przez Żydów z
całego świata w jej rodzinnym mieście i napisała Annie o tym. - Dopiero jako
dorosła osoba zobaczyłam, co to jest za widowisko: stroje, obyczaje, zachowanie,
tańce. Byłam pełna podziwu, gdy zobaczyłam, jak Żydzi potrafią się godzinami
modlić - wyjaśnia Ordyczyńska.
Kiedyś z teściową, która znała jidysz, dziś częściej z synem, bieglej od niej
posługującym się angielskim, stara się znaleźć i skłonić do rozmów i wspomnień
interesujących ludzi przyjeżdżających do miasteczka na modły. Nie tylko rozmawia
z nimi, ale stara się - chociaż jako widz - uczestniczyć w ich uroczystościach.
- Nie, nie pozwalają się podglądać, ale staram się za wszelką cenę chociaż
zajrzeć do sal, gdzie mężczyźni tańczą i śpiewają. Udaję Żydówkę, by skosztować
koszernych potraw, które wówczas jedzą: chałek, ciast, ryb, sałatek. Udaje się
to, bo mówią różnymi językami, przyjeżdżają z Ameryki, Izraela, Anglii, a
ostatnio coraz więcej z Ukrainy. Chodzą także bardzo różnie ubrane, więc
nietrudno się wmieszać w tłum - mówi. Bo na uroczystości do Leżajska
przyjeżdżają także kobiety, choć nie wolno im się modlić ani świętować razem z
mężczyznami.
Rozmowy, wspomnienia i wrażenia z uroczystości spisuje, a później publikuje na
kolejnych stronach www, które umieszcza w internecie. Od dwóch miesięcy z całego
świata odbiera e-maile z pytaniami, kiedy w Leżajsku spotykać się będą Żydzi. -
Wiele osób przyjeżdża tu specjalnie po to, aby zobaczyć, jak świętują chasydzi -
wyjaśnia Anna Ordyczyńska.
Agata Kulczycka 01-03-2005 NOWINY GAZETA CODZIENNA
Fragment artykułu Wiesława Ziobro-Dziennik Polski. Nr 35 (18 742) z dn. 10
lutego 2006. "Klucz do nieba".
http://www.genebase.com/node/F96137
Żydzi z całego świata zjeżdżają na Podkarpacie świętować rocznicę śmierci cadyka
Elimelecha
Agata Kulczycka 01-03-2005
NOWINY GAZETA CODZIENNA
Około tysiąca Chasydów z całego świata zjedzie do Leżajska świętować rocznicę
śmierci jednego z trzech najbardziej znanych cadyków dawnej Polski. Wyjątkowo w
tym roku Żydzi będą świętować dwa razy. Także w kwietniu
Dla kilkunastotysięcznego Leżajska przełom lutego i marca to wyjątkowy czas, bo
staje się o nim głośno nie tylko w Polsce. Żydzi z całego świata zjeżdżają co
roku na Podkarpacie, by świętować rocznicę śmierci cadyka Elimelecha Weissbluma.
Modlitwy odbywają się przed grobowcem cadyka tzw. ohelem. Modlący się swoje
życzenia zapisują na karteczkach zwanych kwitełe. Wierzą, że cadyk w rocznicę
swojej śmierci zstępuje z nieba i zabiera je do Boga.
(...) Dla Leżajska przyjazd chasydów to niezwykłe widowisko, ale także wielka
uciążliwość. - Nie mamy wielkich parkingów ani szerokich ulic. Zdarza się, że
dziesiątki autokarów korkują przejazd przez miasto - skarży się Daniel Zając,
zastępca burmistrza Leżajska. Tym razem miasto spodziewa się około tysiąca osób
i 30 autokarów. Ale już niespełna miesiąc później - około pięciu tysięcy
pielgrzymów. - To dlatego, że mamy rok przestępny w żydowskim kalendarzu, który
ma trzynaście miesięcy - wyjaśnia Anna Ordyczyńska, mieszkanka Leżajska, która
pasjonuje się tradycją żydowską.
Chasydzi na grobie cadyka Elimelecha
Nowością było zainteresowanie żydowskim świętem Polaków z całego kraju. - Codziennie dostawałam po kilka e-maili z pytaniami o termin święta, o to, jak należy się ubrać i gdzie można przenocować - powiedziała nam Anna Ordyczyńska, która kilka lat temu założyła stronę internetową na temat leżajskich Żydów (adres internetowy: http://republika.pl/aord/ Niedawno kontaktowała się z nią Sara Katz z Nowej Zelandii, która bada genealogię leżajskach Żydów.
ANTONI ADAMSKI - NOWINY GAZETA CODZIENNA
Film Piotra Rosołowskiego o rodzinie szukającej swoich korzeni. Program emitowany będzie 16 kwietnia 2004
Tomek Ordyczyński i Witek Kiersnowski mieszkają w Leżajsku,
małym mieście na Podkarpaciu. Tomek w tym roku zdaję maturę, chce wyjechać na
studia. To zabawne, że dla chłopaka w jego wieku pasjonującego się: jazdą na
rowerze górskim, fotografią, podróżami, jedną z ważniejszych rzeczy jest album
rodzinny. Sam starannie umieszczał w nim przedwojenne zdjęcia, rysował drzewo
genealogiczne rodziny. W domu jest wiele pamiątek z przeszłości, stare
dokumenty, zdjęcia przedwojennego Leżajska. Kiedyś jedną trzecią wszystkich
mieszkańców miasta stanowili Żydzi, z których większość to byli ortodoksyjni
Chasydzi. Przodkowie Tomka jako jedni z niewielu Polaków mieszkali w Żydowskiej
dzielnicy. Po wojnie żydowski kwartał miasta opustoszał, jednak od połowy lat
80-tych do Leżajska pielgrzymują setki Chasydów z całego świata, aby pomodlić
się nad grobem słynnego cadyka Elimelecha. Każdego roku na kilka dni miasto
wraca do swojej galicyjskiej wielokulturowej przeszłości. Chasydzkie święto to
ważne dni dla rodziny Ordyczyńskich.
Tomek każdego roku obserwuje i fotografuje pielgrzymujących Chasydów, Witek zna
nawet język jidisz, nauczyła go babcia Janina. Pani Ordyczyńska to wyjątkowa
postać zarówno dla tutejszych Polaków jak i przyjeżdżających Żydów. Przez lata
zajmowała się cmentarzem, własnymi środkami dbała o nagrobki i nawet śmierć
dosięgła ją w tym miejscu. Zmarła 15 lat temu w dniu pielgrzymki, upadła na
ziemię niedaleko grobu Elimelecha w ręce trzymała klucz od bramy cmentarza.
Tomek słabo pamięta babcię, dużo opowiadała mu o niej jego matka. Razem założyli
stronę internetową rodziny Ordyczyńskich. Pod ich wpływem wiele osób z rodu
zaczęło umieszczać podobne małe witryny w sieci.
http://www.magazynraj.pl/article/view/140/1/21/
Każdego roku z końcem zimy mówi się o Leżajsku. W mediach krajowych i zagranicznych ukazują się informacje i migawki o pielgrzymkach chasydów na grób cadyka Elimelecha. To darmowa reklama miasta, jego zabytków i kultury. Czy Leżajsk w końcu ją wykorzysta?
"Zarobić na turystach" Antoni Adamski-NOWINY
Moda na kulturę żydowską
W dzienniku TVN "Fakty" migawki z pobytu chasydów w Leżajsku połączono z
pokazaniem nowego zjawiska. Jest nim moda na kulturę żydowską w Polsce. TVN
sfilmowała zatłoczone restauracje na krakowskim Kazimierzu, festiwal kultury
żydowskiej w tym mieście, liczne wydawnictwa książkowe. Leżajsk jak dotąd
niewiele ma do zaoferowania: ciekawy album fotograficzny Pawła Olejarki sprzed
kilku lat oraz nowość - "Elimelech z Leżajska" w edycji "Profil" Witolda
Bochyńskiego z Tarnobrzega. Istnieje także strona internetowa poświęcona Żydom
leżajskim, którą stworzyła Anna Ordyczyńska. Są to wszystko przedsięwzięcia osób
prywatnych.
http://www.tmzl.lezajsk.pl/3-2009.html